To jest mój pierwszy raz.
Pierwszy blog. Pierwsze spotkanie ze sobą.
I tak się zastanawiałem: po co mi to wszystko?
Przecież mogłem żyć jak normalny człowiek.
Chodzić do pracy, kupować bułki, narzekać na polityków, a wolny czas spędzać na scrollowaniu kotków w internecie.
Mogłem… ale wtedy spojrzałem na reklamówkę.
Tak, zwykłą reklamówkę z Biedronki.

Patrzy na mnie, szeleszcząc wymownie, i mówi:
– No i co, stary? Będziesz tak siedział i udawał, że życie to tylko zakupy i rachunki?
I to mnie rozwaliło.
Bo wiecie, kiedy zaczynasz rozmawiać z reklamówką, to albo potrzebujesz psychiatry, albo… nowego bloga.
Mój pierwszy raz z blogiem jest jak pierwszy raz na rowerze bez trzymanki.
Wiesz, że zaraz wyglebisz.

Ale jedziesz, bo czujesz, że inaczej się nie da.

I tak właśnie piszę – z językiem na brodzie, z głową pełną absurdów i sercem, które nie wie, czy ma się śmiać, czy płakać.

Więc robi jedno i drugie naraz.
Piszę, do tych ludzi, którzy też mają swoje reklamówki.

Tych, którzy udają, że wszystko jest okej, a w środku czują, że chcą czegoś więcej.

Nie lajków. Nie kazań. Nie poradnika „10 kroków do szczęścia”.

Chcą historii, w których rozpoznają siebie.
Bo życie to nie poradnik.

Życie to reklamówka pełna dziwnych zakupów:
– trochę radości,
– dwa kilo smutku,
– litr poczucia winy,
– i batonik na pocieszenie.

I my tu razem będziemy tę siatkę rozpakowywać.
Razem się śmiać z tego, że w środku zawsze znajdzie się coś, czego wcale nie chciałeś kupić.

Jak te dziwne ogórki konserwowe, które nagle okazują się Twoją największą lekcją o miłości.

Więc witaj.
Mój pierwszy raz.
Nasz pierwszy raz.
Blog, którego nie miało być, a jednak jest.
Nie dla guru. Nie dla lajków.
Dla ludzi.
Dla Ciebie.
Dla mnie.
I dla tej cholernej reklamówki, która już się cieszy, że ma swoje pięć minut sławy.

Cześć, tu Gabriel – autor książki „Kupię Twoje cierpienie” i bloga. Piszę o tym, co boli. Chcesz wiedzieć więcej? Zostań na dłużej.”

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry